poniedziałek, 11 stycznia 2016

Kłamstwa, upadki, choroby psychiczne i skoki narciarskie II Małe Zapowiedzi 1#


Dzisiaj mam zaszczyt powitać Was w pierwszych zapowiedziach na tym blogu! *fanfary*
Bardzo się cieszę, że w końcu udało mi się je stworzyć i mam nadzieję, że ta zacna sztuka będzie się udawała co miesiąc. Chociaż mój portfel już płacze na myśl o tych wszystkich książkach, które moje serduszko będzie chciało mieć.


Oto kilka styczniowych premier, które najbardziej zwróciły moją uwagę





Sara Shepard - Pretty Little Liars. Mordercze
Data wydania: 27 stycznia 2016

16-nasty tom serii o słynnych kłaczuchach - i podobno ostatni. Aria, Hanna, Emily i Spencer zostają oskarżone o zabicie Alison i mają stanąć przed sądem. Nikt nie wierzy w ich niewinność, a im bardziej próbują przekonać świat, że zostały wrobione, tym więcej popełniają błędów.
Osobiście jestem na bieżąco tylko z serialem - w wersji książkowej utknęłam na trzeciej części. Chętnie się dowiem, jak to wszystko się skończy, ale długa jeszcze przede mną droga













K.A. Tucker - Pięć sposobów na upadek
Data premiery: 20 stycznia 2016

Czwarta część serii "Dzięsięć płytkich oddechów". W jaki sposób łączy się z pozostałymi? Nie mam pojęcia, bo jeszcze ich nie przeczytałam *wstydzi się*.
Reese Mackay jest młoda, ale zdążyła w swoim życiu popełnić już mnóstwo błędów. Zdecydowanie nie należy do grzecznych dziewczynek. Pewnego dnia postanawia przeprowadzić się do Miami, aby tam zacząć nowe życie. Po drodze przeżywa jednonocną przygodę z ochroniarzem imieniem Ben. 
Ben kiedyś grał w futbol, miał stypendium i otaczał się pięknymi kobietami. Stracił szansę na karierę, kiedy złapał kontuzję kolana. Teraz, jako dorosły facet, nie zmądrzał ani trochę - Reese, seksowna dziewczyna, z którą spędził noc, okazuje się pasierbicą jego szefa, jednak ani trochę nie przeszkadza naszemu macho, że przez ten romans może stracić pracę.
Fabuła tej książki ani trochę nie przypomina tego, co zwykle lubię czytać, ale po prostu nie potrafię oprzeć się tym okładkom. 







Data premiery: 13 stycznia 2016

Nasza przyszłość maluje się nieciekawie - rasa ludzka została zdziesiątkowana przez zarazę przenoszoną przez komary (jakaś wypasiona wersja malarii?). Ci, którzy przeżyli, uciekli w przeszłość. Do roku 2014. Pragną "naprawić" to, co wcześniej się zepsuło, aby uratować nasze nędzne tyłki. Oczekują od siebie całkowitego poświęcenia sprawie (co obejmuje trzymanie na odległość normalnych ludzi). Główna bohaterka - Prenna James - jest nastolatką i oczywiście ma problem z tym całym "trzymaniem się z daleka od tubylców", bo dość szybko w jej życiu pojawia się przystojny ON. 












Data premiery: 13 stycznia 2016

Powieść, na którą rzuciłam się niczym wygłodniały kotek na miskę pełną karmy. 
Główna bohaterka - Alexis - jest zwyczajną dziewczyną, której pasją jest fotografia. Jej młodsza siostra, Kasey, ma nieco bardziej niepokojącą pasję. Uwielbia zbierać stare lalki. Z biegiem czasu dziewczyna zaczyna zachowywać się jak każda inna opętana dziewczyna z horroru, oczy jej zaczynają błyszczeć na zielono i w ogóle zmienia się we wcielenie zła, a w domu dzieją się dziwne rzeczy (samozamykające się drzwi, chłodek i te sprawy). Alexis na początku myśli, że to wszystko to halucynacje, wkrótce jednak odkrywa prawdę i zaczyna walkę o życie siostry. 
To jest podobno GENIALNY horror. Taki, po którym naprawdę nie można zasnąć. Już niedługo się przekonam, bo nie mogłam się powstrzymać i już ją zamówiłam. 








Data premiery: 13 stycznia 2016

Morgiego kojarzy chyba każdy, nawet jeśli nigdy nie był fanem skoków nariarskich. Ja, jako osoba, która w skokach jest zakochana już nie mogę się doczekać lektury biografii jednego z najbarwniejszych skoczków świata. 


















Data premiery: 15 stycznia 2016

Trzecia część przygód detektywa Cormorana Strike'a, który zadebiutował w "Wołaniu kukułki". "Wołanie kukułki" było całkiem ciekawe, jednak zabrakło mi napięcia i akcji goniącej na łeb na szyję, której oczekiwałam po kryminale. 
W "Żniwach zła" zapowiada się to nieco lepiej - zagadka zacznie się wraz z odciętą nogą, którą otrzyma Robin, asystentka naszego detektywa. Musicie przyznać, że to całkiem dobry początek.
Ja jednak ciągle nie mogę zrozumieć jednej rzeczy... Po co J.K. Rowling wydaje powieści pod męskim pseudonimem, skoro i tak na odwrocie książki wielkimi literami pisze, że to ona jest autorką?












Data premiery: 16 stycznia 2016

Druga część intrygującej serii o epidemii samobójstw. Główni bohaterowie dołączają do grupy buntowników. Mają też być problemy z zaufaniem, tajemniczego tabletki, przywracanie wspomnień i wysokie ceny.


















Data premiery: 20 stycznia 2016

Opowieść o 6 kobietach - znanych, legendarnych władczyniach Europy przedstawionych ze swej bardziej ludzkiej i mniej kolorowej strony. Ich uczucia, identyczne jak te, które odczuwają wszystkie kobiety wszystkich czasów, ukrywane były za maską przepychu, klejnotów, pięknych sukien i sztucznych uśmiechów. Widząc w nich władczynie, zapominano dostrzegać w nich także ludzi.

Książka zawiera opowiedziane zza kulis historie Krystyny Szwedzkiej, Marii Antoniny, cesarzowej Sisi, Eugeni de Montijo (dobra, przyznaje się, nie mam pojęcia, kto to jest), królowej Wiktorii i Aleksandry Romanow.











Z ośmiu książek, które przedstawiłam, moimi must have są "Złe dziewczyny...", które powinny dotrzeć do mnie tak gdzieś w czwartek (nie mogę się doczekać!), biografia Thomasa Morgensterna (na którą czaję się już kilka dni i wciąż coś mnie powstrzymuje od zamówienia) oraz "Kuracja samobójców" (w tym wypadku nie odczuwam presji "zamów już-teraz-zaraz-natychmiast", ponieważ pierwsza część czeka nieprzeczytana). Pozostałe chętnie przeczytam, ale nie odczuwam gwałtownej potrzeby posiadania ich na półce.




A Wy na co czekacie najbardziej?

xoxo
LittleAngel


sobota, 9 stycznia 2016

9# Secret First Books TBR




W grudniu zabieraliśmy się za kończenie serii, w styczniu przyszła pora na nowe początki. W ramach wyzwania Secret First Books, którego autorką jest Martha Oakiss styczeń będzie miesiącem pierwszym razów - pierwszych części serii, nowych autorów, nieczytanych dotychczas gatunków. Mój stosik na tę okazję prezentuje się raczej skromnie, bo też i możliwości mam w tym miesiącu raczej przeciętne (praca...).


A więc... Co my tu mamy?


OD GÓRY:


♥ Lee Caroll - KRÓLESTWO CZARNEGO ŁABĘDZIA

Pierwsza część serii o tym samym tytule i moje pierwsze spotkanie z autorami (Lee Caroll to tak naprawdę Carol Goodman pisząca do spółki ze swym mężem Lee Slonimsky'm). Na razie niewiele mogę powiedzieć o tej książce, oprócz tego, że pochodzi z biblioteki. [CZYTA SIĘ]



♥ Nicholas Sparks - PAMIĘTNIK

Historie stworzone przez Sparksa znane mi są jedynie z filmowych adaptacji, "Pamiętnik" będzie pierwszą książką tego autora, którą poznam na papierze. Przy okazji będzie to pierwszy romans w tym roku.



♥ Kathy Reichs, Brendan Reichs - WIRUSY

Pierwsza część serii + pierwsze spotkanie z autorami. Zapowiada się całkiem ciekawa lektura. I zagadki do rozwiązania!



♥ Łukasz Malinowski - SKALD. KARMICIEL KRUKÓW

Pierwsza część i znów pierwsze spotkanie z autorem. Mam chrapkę na tę książkę już od bardzo dawna i liczę, że okaże się tak dobra, jak bym chciała. Fajnie będzie się znów przenieść na chwilę do Skandynawii.



♥ Cecilia Randall - HYPERVERSUM

I znów jak wyżej - pierwsza część serii + pierwsze spotkanie z autorką. Taki słodki, mały grubasek, który podobno jest wciągającą, ciekawą lekturą. [TEŻ SIĘ CZYTA]





https://www.facebook.com/events/1636992843225680/



A Wy co planujecie przeczytać w tym miesiącu?

xoxo
LittleAngel


sobota, 2 stycznia 2016

Najlepsi 2015 + jak mi poszło w zeszłorocznych wyzwaniach?




To był bardzo dziwny rok. Wiele się w moim życiu zmieniło, nie wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak chciałam, były lepsze i gorsze momenty. Jak to w życiu. Pod względem literackim jestem z siebie dumna, bo udało mi się przeczytać 64 książki, co jest prawdopodobnie najlepszym wynikiem w całym moim życiu (a przynajmniej od momentu, kiedy zaczęłam zapisywać, co kiedy czytałam). Były to książki lepsze i gorsze, takie, które zapadły mi w pamięć oraz takie, o których prawie już zapomniałam. Na portalu lubimy czytać aż 46 pozycji oznaczyłam jako te, które mi się w tym roku podobały. Z tego postanowiłam wybrać najlepszą 15-nastkę. Oto ona!



"W pierścieniu ognia" Suzanne Collins

"Czerwień rubinu" Kerstin Gier

"Piąta fala" Rick Yancey

"W śnieżną noc" John Green, Maureen Johnson, Lauren Myracle

"Hopeless" Colleen Hoover




"Czerwona Królowa" - Victoria Aveyard

"Chirurg" Tess Gerritsen

"Taniec ze smokami cz.2" George R.R. Martin

"Carrie" Stephen Kig

"Apokalipsa Z. Mroczne dni" Manel Loureiro




"Wypowiedz jej imię" James Dawson

"Demonolog" Andrew Pyper

"Fangirl" Rainbow Rowell

"Szklany Tron" Sarah J. Maas

"Spell Bound" Rachel Hawkins




"Oddam ci słońce" Jandy Nelson

"Mara Dyer. Przemiana" Michelle Hodkin




Miało być 15 książek, wyszło 17. Widać, że matematyka nie jest moją mocną stroną :D




WYZWANIA

W 2015 brałam udział w kilku wyzwaniach:

♥ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - udało mi się przeczytać 162,4 cm, co oznacza, że gdybym ułożyła w stosik wszystkie książki przeczytane w tym roku, byłaby to wieżyczka wyższa ode mnie o 0,4 cm :D

♥ Książkowe Wyzwanie 2015 - nie wszystkie kategorie zostały przeze mnie "przeczytane"

♥ Secret Last Books -w ramach wyzwania miałam zamiar przeczytać 7 książek i zakończyć 5 serii. Udało mi się przeczytać 3 i zakończyć 1. Raczej kiepsko




PLANY NA 2016?

Przeczytać więcej książek niż w 2015 :)




HAPPY NEW YEAR, EVERYONE!
xoxo
LittleAngel

czwartek, 24 grudnia 2015

#49 Recenzja: Jandy Nelson - Oddam ci słońce





Noah i Jude są rodzeństwem. Bliźniakami. Potrafią zrozumieć się bez słów i wyczuć, gdy temu drugiemu dzieje się krzywda, a grając w papier kamień nożyce zawsze wybierają to samo. Jednak ich wzajemne relacje to nie tylko cukier i miód. Często wkradają się w nie różne zgrzyty i zazdrość, bo chociaż tak do siebie podobni, są jednocześnie zupełnie inni. 

Noah to artysta. Maluje cały czas; gdy nie ma przy sobie ołówka i papieru, czyni to w wyobraźni. Świat jest dla niego sztuką, a każde wydarzenie w życiu nowym obrazem. Widzi rzeczywistość inaczej, piękniej. Jednocześnie jest niesamowicie zamknięty w sobie i nie ma innych przyjaciół z wyjątkiem swej siostry. 

Jude jest odważna i ładna. Surfuje, nie boi się wysokich fal, skacze z klifów. Imponuje starszym chłopcom, którzy dokuczają jej bratu. Ma przyjaciół, chodzi na imprezy. A gdy nikt nie patrzy, rzeźbi w piasku niesamowite kobiece figury.

Pewne straszne wydarzenie, mur z kłamstw i wzajemnych krzywd sprawiają, że rodzeństwo jakby zamienia się charakterami, chowa za maskami ból, tajemnice i złamane serca. Ich jedyną drogą do szczęścia jest prawda, pogodzenie się z tym, kim naprawdę są oraz przebaczenie samym sobie.



„Oddam ci słońce” było wyjątkową lekturą, jednak zdecydowanie nie taką, jak się spodziewałam. Słysząc, że jest to historia, w której pierwsze skrzypce grają bliźniaki, byłam pewna, że będzie to opowieść o naprawdę silnej więzi między rodzeństwem, które skacze za sobą w ogień, czyta sobie w myślach, zwierza się z kłopotów. Nieco słodko, ale bardzo, bardzo budująco i ciepło. Tymczasem historia okazała się nieco bardziej życiowa. Noah i Jude rzeczywiście mogliby skoczyć za sobą w ogień, jednak w ich relację wkrada się mnóstwo innych uczuć, często gęsto negatywnych, jak chociażby zazdrość. Chociaż potrafią stawać za sobą murem, to jednocześnie robią sobie świństwa, nad którymi nawet najwięksi wrogowie zastanowiliby się dwa razy. Jest to duży plus tej książki, chociaż nieco smutny. Tak jak te wszystkie maski, za którymi Noah i Jude się chowają, aby uchronić się przed bólem. Aby nie przyznać się, co naprawdę czują. Cała ta historia jest jedną wielką podróżą dwójki młodych ludzi do poznania swego prawdziwego „ja” i zdobycia odwagi, aby do tego „ja” przyznać się przed samym sobą.

Część historii poznajemy z perspektywy Noah, część widzimy oczami Jude. Noah ukazuje nam przeszłość, wydarzenia, które miały miejsce, gdy rodzeństwo miało 13 lat. Jego punkt widzenia jest absolutnie niesamowity. Malowniczy. Noah każde wydarzenie potrafi przemienić w swej głowie w niezwykły obraz. Ma genialną wyobraźnię i zręczne ręce, które przenoszą na papier wszystko, co widzi i czuje. Chciałabym mieć możliwość zobaczenia świata jego oczami.
Rozdziały Jude przenoszą nas trzy lata w przyszłość. Jej narracja jest inna niż jej brata, można jednak dostrzec pewien wspólny pierwiastek. Jude ma pewne swoje ciekawe dziwactwa (jak chociażby rozmawianie z dawno zmarłą babcią czy wiara w przesądy).



„Oddam ci słońce” jest pełne subtelnej melancholii, ale nie szczędzi nam również humoru. Dodatkowo Noah i Jude otrzymują swoje własne, wyjątkowe historie miłosne, które są… no cóż… naprawdę ciekawe, a przy okazji pełne przeszkód. Aż chce się kibicować, aby obojgu dobrze się ułożyło.

Moja własna sympatia od początku była przy Noahu. Czekałam z niecierpliwością na jego rozdziały i pochłaniałam je, spragniona więcej jego malowniczego sposobu myślenia.

Czy polecam? Jak najbardziej. „Oddam ci słońce” jest powieścią bardzo wciągającą, czyta się ją szybko i przyjemnie. Ma w sobie wszystko -  humor, smutek, miłość i pewnie przesłanie. Są też zagadki, niepewność, napięcie i ciekawe zbiegi okoliczności, które można by było nazwać przeznaczeniem.
Myślę, że naprawdę warto się z nią zapoznać. Mi podobała się ogromnie i śmiało mogę nazwać ją jedną z najlepszych książek, jakie czytałam. Ma w sobie to "coś".





~~~~~~

"Oddam ci słońce" nie jest typową świąteczną lekturą. A mimo to postanowiłam opublikować jej recenzję w ten świąteczny dzień, jeden z najważniejszych dla mnie w całym roku. Ponieważ jest ciepła, rodzinna, nieco melancholijna i zwraca uwagę na rzeczy w życiu najistotniejsze: miłość i życie w zgodzie z samym sobą. 
I tego właśnie Wam życzę - aby zawsze była z Wami osoba, dla której jesteście gotowi oddać cały świat.

xoxo
LittleAngel

piątek, 18 grudnia 2015

Last Christmas Book TAG





Uwielbiam święta Bożego Narodzenia! Cokolwiek by się w moim życiu nie działo, ten czas jest czasem spokoju, wytchnienia, odpoczynku i prawdziwej radości. Każde święta mają w sobie coś magicznego, co później wspominam z uczuciem ciepła w sercu i tęsknoty za kolejnym Bożym Narodzeniem. 
W tym roku będzie zupełnie inaczej niż zwykle, bo po raz pierwszy w życiu spędzę Wigilię sama.
No dobrze, nie tak do końca sama, bo na pewno będą ze mną moje książki :)

To tyle słowem wstępu. Przejdźmy do rzeczy.

Last Christmas Book TAG został stworzony przez niezrównaną Marthę z secret-books, która wydaje się być człowiekiem renesansu. Jest to coś innego, świeżego i bardzo kreatywnego.



NA CZYM POLEGA ZABAWA?

Poszczególne wersje słynnej piosenki "Last Christmas" tworzą odrębne kategorie, do których dopasowujemy książkę, bohatera, autora według tego, co podpowiada nam nasze serduszko i wyobraźnia :)

Let's go! 



1.Wham! - pierwszy śnieg


Pierwszy śnieg jest zwykle czymś co wywołuje sensację, śmiech, radość, zachwyt lub jęki rozpaczy, i zaskakuje drogowców. Mówi nam też ostatecznie, że tak, rzeczywiście jest już zima. Nie będę oryginalna. Moim pierwszym śniegiem będzie "Kobieta w lustrze" Erica Emmanuela Schmidta, czyli książka, od której zaczęło się moje recenzowanie.




2.Cascada - przebojowa biel

 

Gdy usłyszałam to hasło, moja wyobraźnia podsunęła mi obraz idealnie białej okładki "Białe jak śnieg" Salli Simukki. 




3.Carly Rae Jepsen - spokojne, melancholijne klimaty


"Kochani, dlaczego się poddaliście?" było dość melancholijną książką.




4.Crazy Frog - kolęda się zacięła


Tym razem nie musiałam się długo zastanawiać. Kolędą, która się zacięła zdecydowanie jest Thomas z "Więźnia Labiryntu". Bohater, który w co trzecim zdaniu był zły/wściekły/przestraszony, i tak przez całą książkę.




5.Pectus - typowe polskie święta


Moja pierwsza myśl: pierogi! Nie mam jednak żadnej książki o pierogach (zwykłe kucharskie się nie liczą) ani nie znam żadnej, gdzie główny bohater byłby pierogiem. Dlatego wybiorę coś innego. Wybiorę mojego ukochanego "Siewcę Wiatru". Bo jest polski. Bo jest o aniołach. Bo ma biel na okładce.




6.Ariana Grande - słodycze choinkowe


Cal z "Hex Hall" był słodki :)




7.The Collective - przystojny pan mikołaj


Cztery ^^




8.Benny Bennasi - wybuchające lampki choinkowe


Szkoda, że nie mogę umieścić tutaj serialu, bo bez zastanowienia powiedziałabym "Supernatural". Lampki na choince wybuchają, gdy jest za dużo emocji - jak w "Pani Jeziora" (czyli ostatniej części sagi o Wiedźminie) - lub gdy mają dość, bo ktoś totalnie schrzanił sprawę - jak Lauren Oliver w trylogii "Delirium".




9.Gummy Bear - świąteczny pudding


Hm... Pudding to w sumie taki budyń. Budyń jest gęsty i smaczny. "Futu.re" Glukhovskiego jest gęste dosłownie (gruba książka) i w przenośni (ciężki klimat). Jest też smaczne, bo na razie bardzo mi się podoba. Jest też totalnie nieświąteczne.




10.Glee - wigilia klasowa


Glee kojarzy mi się z Grantem Gustinem, ale nie bardzo mogę go tutaj umieścić :D Wigilia klasowa, czyli dużo osób, które się znają i lubią w jednym miejscu, czyli ognista mieszanka charakterów, czyli dobra zabawa, czyli jedzenie, czyli... zombie i "Przegląd Końca Świata".




O, to już koniec? Szkoda :)
A Wy? Macie ochotę przyłączyć się do zabawy?

xoxo
LittleAngel

czwartek, 3 grudnia 2015

Little Resume - November + Secret Last Books



Oficjalnie mamy już grudzień. Nie ma jeszcze śniegu, ale można już śmiało kupować świąteczne ozdoby i słuchać świątecznych piosenek bez ryzyka, że inni będą patrzeć na nas jak na wariatów. Nadszedł też czas, aby zrobić czytelnicze podsumowanie zeszłego miesiąca, który dla mnie - niestety - okazał się równie zapracowany, co poprzedni.



CO CZYTAŁAM?



Na moim czytelniczym koncie wylądowały po raz kolejny 4 książki. "Stigmata" Beatrix Gurian okazała się dość niespodziewaną i zaskakującą lekturą. Słynna "Dziewczyna z pociągu" - mój pierwszy targowy zakup - chociaż ciekawa i wciągająca, nie była tym, czym według zapowiedzi miała być. "W sieci umysłów" Jamesa Dashnera było drugą książką tego autora, którą czytałam i chociaż pomysł miał świetny, to wykonanie znów nie przypadło mi do gustu. Ja i styl tego autora z jakiegoś powodu się nie lubimy. "Dziewczyny z Hex Hall" to z kolei bardzo lekka, ciekawa młodzieżówka, którą poleciła mi koleżanka.



KSIĄŻKI W LICZBACH:

4 książki = 1420 stron = 47 stron dziennie



BLOGOWE ŻYCIE

♥  Podsumowanie października
♥ Wszystkie byłyśmy w więzieniu - Targi Książki Kraków 2015
♥ Mój stosik życia
♥ 2 recenzje: Stephen King - Lśnienie oraz Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu




https://www.facebook.com/events/1636992843225680/

Secret Last Books jest akcją-wyzwaniem, która wystartowała 1 grudnia i potrwa przez cały ten piękny miesiąc (jej druga część - Secret First Books - wystartuje w styczniu i wtedy też napiszę o niej kilka słów). Jak głosi tytuł, akcja ta polega na czytaniu ostatnich książek czyli po prostu kończeniu serii, które kiedyś tam zaczęliśmy, ale nie możemy się zmobilizować do dokończenia ich. Autorką wyzwania jest Martha Oakiss z secret-books (a jeśli klikniecie w logo powyżej, zostaniecie przeniesieni do strony wyzwania na Facebook'u).


Książki, które zamierzam przeczytać w ramach akcji:

• Rachel Hawkins "Dziewczyny z Hex Hall. Diable szkło" oraz "Spell Bound" (Seria "Hex Hall")
• Lauren Oliver "Requiem" (Seria "Delirium")
• Dmitry Glukhovsky "Metro 2035" (Uniwersum Metro)
• Michelle Hodkin "Mara Dyer. Przemiana" oraz "Mara Dyer. Zemsta" (Seria "Mara Dyer")
• Cassandra Clare "The Clockwork Princess" (Seria: "Diabelskie Maszyny")


Lista może i skromna, ale jeśli uda mi się przeczytać wszystkie zamierzone książki, na pewno dorzucę jeszcze kilka pozycji.




Have a nice December, everyone!

xoxo
LittleAngel

czwartek, 26 listopada 2015

48# Recenzja: Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu





Rachel codziennie dojeżdża do pracy tym samym pociągiem, który niemal zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem. Wówczas Rachel odwraca głowę i wygląda przez okno, patrząc na szereg jednakowych domów, w których obcy ludzie prowadzą swoje idealne życie. Kiedyś sama mieszkała w jednym z nich. Kiedyś i ona była szczęśliwa, i kochana. Teraz pozostało jej tylko wyglądanie przez okno, snucie marzeń i topienie smutków w alkoholu.    
Szczególnie upodobała sobie jeden dom, dokładnie naprzeciwko semafora, przy którym zatrzymuje się jej pociąg. Mieszka w nim młoda para; ona – piękna, drobna, filigranowa, on – przystojny, dobrze zbudowany, zakochany w niej do szaleństwa. Rachel widuje ich czasem przesiadujących na tarasie. W jej wyobraźni noszą imiona Jasona i Jess, i prowadzą życie, którego ona została pozbawiona. Pewnego dnia widzi jednak coś, co burzy spokój jej sielskiej wizji. Jednocześnie daje jej szansę na stanie się częścią życia tych, których do tej pory tylko obserwowała. 
Rachel przestaje być nic nieznaczącą dziewczyną z pociągu.


Sława tej książki rozprzestrzenia się po świecie z prędkością japońskiego pociągu.  Ja sama nabrałam na nią ochoty, kiedy tylko przeczytałam opis. Zapowiadał się bowiem tajemniczy, mroczny thriller – czyli coś, co bardzo, bardzo lubię. W rzeczywistości ta książka z thrillerem niewiele ma wspólnego.

Pierwsze strony raczą nas ciekawym, intrygującym wstępem, którego znaczenie odkrywamy dopiero w ostatnich rozdziałach. Potem poznajemy Rachel – młodą kobietę, która się stoczyła. A konkretniej wpadła w sidła alkoholu. Mąż Tom przestał być dla niej oparciem, zostawił ją i ożenił się z inną. Teraz ta inna – Anna – prowadzi życie Rachel, mieszka w jej domu i wychowuje dziecko, którego Rachel nie mogła mieć. Egzystencja naszej bohaterki kręci się właściwie wokół obcych ludzi, których obserwuje przez szybę pociągu. Wyobraża sobie, jak szczęśliwi muszą ze sobą być i trochę im tego szczęścia zazdrości. Chce poczuć się kochana, ale nie potrafi o siebie zawalczyć i zrzucić jarzma przeszłości. Nie umie zacząć od nowa. Szuka zapomnienia w alkoholu.

Pewnego dnia dzieje się coś, co burzy idealne wyobrażenia Rachel i tak poznajemy Megan. Megan – nazywana przez główną bohaterkę Jess – wcale nie jest szczęśliwa. To kobieta w strzępach z trudną przeszłością, zmagająca się z atakami paniki, problemami ze snem i zazdrosnym mężem. Zazdrosnym nie bez powodu.

Na koniec poznajemy Annę – czyli tę, która zajęła miejsce Rachel u boku Toma. Annę, która ma obsesję na punkcie Rachel i boi się, że kobieta zrobi krzywdę jej córce.

Tak, kobiety zdecydowanie rządzą tą książką. Mamy tutaj różne osobowości i całą mnogość ludzkich dramatów. Powoli odkrywane są przed nami karty przeszłości i tragiczny związek, który łączy te trzy kobiety. Żadna z nich nie jest całkowicie pozytywna lub całkowicie zła. Ich wybory i zachowanie są mocno determinowane przez to, co spotkało je wcześniej, zwłaszcza w przypadku Megan i jej tragicznej historii.

Trzy kobiety = trzy narracje. Wydarzenia poznajemy głównie z perspektywy Rachel, rozdziały Megan rozpoczynają się rok wcześniej (przez co na początku byłam nieco zagubiona w czasie), Anna wcina się od czasu do czasu.

Jest ciekawie, owszem. Ciekawie i wciągająco już od pierwszych stron. Jednak zapowiadanego thrillera brak. Nie ma dreszczyku emocji. No dobra, jest lekki, w kulminacyjnym momencie. Są niespodzianki. Jest dramat z elementami kryminału i trochę psychologii.

Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam, bo naprawdę dobrze czytało się tę książkę. I moim zdaniem jest dobra. Z tym, że zupełnie różna od tego, czego można się było spodziewać po zapowiedziach. Dlatego niektórzy mogą się poczuć trochę wykiwani. Mnie się podobało i na pewno będę dobrze wspominać tę książkę, chociaż liczyłąm na coś bardziej mrocznego. 




Paula Hawkins, Dziewczyna z pociągu (The Girl on the Train), Świat Książki, 328 stron