niedziela, 30 sierpnia 2015

44# Recenzja: George R.R. Martin - Uczta dla Wron. Sieć spisków + Happy Birthday, My Little Blog! czyli prawdopodobnie najdłuższy tytuł na tym blogu od początku jego istnienia



[SPOILER ALERT]



Miałam ostatnio [czyli rok temu] to szczęście, że udało mi się w bibliotece dopaść obie części „Uczty dla wron” i tym sposobem było to moje pierwsze „papierowe” spotkanie z sagą Martina. Muszę przyznać, że tak czyta się ją o wiele, wiele lepiej.

Za „Sieć spisków” mogłam się zabrać od razu, jak tylko skończyłam „Cienie śmierci” i tak też uczyniłam. I tym razem naprawdę mogę nazwać to spotkanie ucztą.


Brienne udało się wpaść na nowy trop, który może ją zaprowadzić do Sansy – chodzą słuchy, że widziano Starkówkę w towarzystwie Ogara. Kobieta-rycerz wyrusza więc wraz z Pod’em na poszukiwania. Towarzyszy im Hyle Hunt, który nieproszony dołącza do ich grupy. Po drodze spotykają wędrownego septona Meribalda i jego Psa oraz docierają na pewną pełną pokoju wyspę. Wyprawa znajduje swój finał niekoniecznie tam, gdzie ktokolwiek z nich by pragnął.

Drużyna Sama Tarly’ego zatrzymuje się w Braavos. Aby wyruszyć dalej do Starego Miasta potrzebuje pieniędzy, a jego jedyną nadzieją jest brat-bard, który nagle postanowił przestać być bratem. Maester Aemon jest coraz bardziej chory i słaby, a Goździk ciągle płacze – na przemian z dzieckiem. Sam wie, że i tym razem musi wziąć sprawy w swoje ręce.

Jaime zostaje wysłany przez siostrę do Harrenhall w celu zaprowadzenia porządku w okrytym złą sławą zamku. Po drodze ma pomóc podbić Riverrun, które wciąż twardo stawia opór. Przy okazji ćwiczy walkę z ser Illynem, jednak jego lewa ręka nie bardzo chce współpracować.

Cersei tymczasem na wszelkie sposoby stara się pozbyć Margaery. Przy okazji czeka ją też sporo kłopotów z nowym Wielkim Septonem oraz kręcącymi się po mieście tłumami Wróbli.

Euron Wronie Oko zostaje królem Żelaznym Wysp. Jego wizja podbicia Westeros przypadła do gustu Żelaznym Ludziom, chociaż wielu wydaje się nieprawdopodobna. Viserion, brat Wroniego Oka, musi przełknąć gorzką pigułkę porażki i jako dowódca Żelaznej Floty realizuje plan podboju stworzony przez brata.

Arya wyzbyła się swej tożsamości i szkoli się na Człowieka Bez Twarzy. Żyje w Braavos pod przykrywką sieroty pochodzącej z Królewskiej Przystani  - małej Cat, która sprzedaje owoce morza w portach. Raz w miesiącu wraca do Domu Czerni i Bieli, gdzie kontynuuje właściwe szkolenie.

Arienne Martell, uwięziona przez ojca w wieży za spisek z udziałem Myrcelli Baratheon, który uknuła, wreszcie poznaje prawdziwy plan zemsty księcia Dorana.

Do Orlego Gniazda przychodzi zima i jego mieszkańcy zmuszeni są przenieść się do niżej położonych zamków. Sansa – ciągle udając córkę Littlefingera – opiekuje się małym lordem Robertem. Dowiaduje się też, że Petyr planuje dla niej bardzo korzystne małżeństwo.



Można powiedzieć, że „Sieć spisków” wciągnęła mnie bezpowrotnie. Jest o wiele lepsza fabularnie od swojej poprzedniczki, o wiele ciekawsza. Spędziłam z nią wiele naprawdę miłych chwil.

Pan Martin wciąż skupia się na wydarzeniach w samym centrum. Mamy dużo Cersei i dużo Jaimie’ego. W tle przewija nam się Brienne i jej wyprawa z nieoczekiwanym finałem oraz Sam Tarly starający się dotrzeć do Starego Miasta. Nie brakuje tutaj napięcia, zwłaszcza jeśli chodzi o historię Cersei. Wprost nie mogę się doczekać, żeby się dowiedzieć, co było dalej, mam jednak wrażenie, że „Taniec ze smokami” tej odpowiedzi mi nie da. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Na końcu książki, przed tradycyjnym przewodnikiem po poszczególnych rodach, autor umieścił krótką notkę wyjaśniającą, dlaczego w „Uczcie dla Wron” brakuje nam pewnych bohaterów. Otóż nazbierało mu się zbyt dużo tekstu i postanowił podzielić go hm… tematyczno-geograficznie. Tutaj mamy głównie historię południa, zachodu i centrum (Królewska Przystań, Harrenhall, Riverrun, Braavos, Dorne, Żelazne Wyspy). W kolejnych częściach natomiast mamy się spodziewać więcej Jona i Muru, Stannisa, Dany, Tyriona… Mam też  nadzieję, że i dla Aryi znajdzie się tam dużo miejsca.

Apropos Dany… Chociaż nie ma ani jednego jej rozdziału w „Uczcie…”, w jakiś sposób jest ona jednak obecna. Mam wrażenie, że nagle całe Westeros przypomniało sobie, jak dużo może dzięki niej zyskać. Trzymam kciuki, żeby Daenerys udało się zachować swoją niezależność.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o „Sieć spisków”. Wiem, że nie wszystkim ta część przypadła do gustu, mnie jednak bardzo wciągnęła, tak że czasem nie mogłam się od niej oderwać. Chciałabym, żeby podobnie było z „Tańcem…”. I mam nadzieję, że pan Martin nie każe nam czekać jeszcze długo na „Winds of Winter”.





~~

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/t31.0-8/s960x960/10431143_944764875553376_7932317672341784293_o.jpg

Dzisiejszego dnia, dokładnie 2 lata temu, na moim blogu pojawiła się pierwsza recenzja i tak zaczęła się moja przygoda w książkowej blogosferze. Dużo się przez ten czas wydarzyło, skończyłam studia, zaczynam "dorosłe" życie i wciąż sobie powtarzam, że chcę pisać częściej, więcej, lepiej, bardziej różnorodnie. Dzięki blogowaniu poznałam kilka wspaniałych osób (pozdrawiam!) i wkręciłam się w czytanie jeszcze bardziej niż do tej pory. 

Pierwszą recenzją, która pojawiła się na moim blogu, była recenzja "Gry o tron", dlatego pomyślałam, że urodziny bloga uczczę postem na temat innej książki z cyklu "Pieśni Lodu i Ognia". Tak symbolicznie :)

Dziękuję wszystkim tym, którym chce się czytać moje wypocinki :) Ogromnie się cieszę, że jesteście!
Postaram się zorganizować jakiś miły konkurs, kiedy już uporządkuję wszystkie sprawy.


xoxo

LittleAngel

wtorek, 25 sierpnia 2015

Harry Potter Characters Book TAG


http://www.zerochan.net/1602401


Uwielbiam świat Harry'ego Pottera. Filmy z nim oglądam zawsze, gdy mam ku temu okazję i chyba nigdy mi się nie znudzą. Ostatnio nachodzi mnie też, żeby po raz kolejny przeczytać książki - głównie za sprawą Marty, która notabene nominowała mnie do tego tagu i której bardzo za to dziękuję, bo strasznie mi się ta zabawa podoba :)




HARRY POTTER - Bohater powszechnie znany i rozpoznawany w swoim świecie

Pierwsza myśl - Geralt z Rivii (Wiedźmin). Wszyscy znają Białego Wilka. Wielu słyszało o jego wyczynach, wielu się go boi/nienawidzi/kocha/pożąda/chce zabić. Każdy rozpozna smukłą, białowłosą postać, wilczy amulet i dwa miecze na plecach.




HERMIONA GRANGER - Bohater, którego fascynuje nauka

Gdybym była bohaterem literackim, wskazałabym siebie, ale nie jestem, więc nie mogę.
Leonardo da Vinci z Assassin's Creed. Renesans. Uwielbiam go w tej książce.




RON WEASLEY - Bohater z wielodzietnej rodziny

Hm, może Nataniel Gard z Ludzi Lodu (Saga o Ludziach Lodu). Siódmy syn siódmego syna. Ciężko przebić :D




FRED I GEORGE WEASLEY - Bohater, który lubi się wygłupiać

Merry i Pippin - dwa szalone hobbity z Władcy Pierścieni.




SEVERUS SNAPE - Bohater, który był zły, ale okazał się dobry

Sol z Ludzi Lodu (Saga o Ludziach Lodu). Piękna czarownica, która z zimną krwią potrafiła zamordować każdego, kto zalazł za skórę jej lub komuś z jej bliskich. Niespokojna dusza. Podstępna uwodzicielka.W ostatecznym rozrachunku okazuje się osobą, która jedynie pragnie kochać i być kochaną, a dla rodziny gotowa jest zrobić wszystko.




ARTUR WEASLEY - Bohater, który lubi eksperymentować i ulepszać różne rzeczy

Jestem ciekawa, czy jest osoba, któa czytała Diabelskie Maszyny i nie pomyślała w tym miejscu o Henry'm Branwellu :D




LORD VOLDEMORT - Zły bohater z ciekawą przeszłością

Najwyraźniej Ludzie Lodu zdominowali ten TAG, bo moją pierwszą myślą był Tengel Zły (Saga o Ludziach Lodu) - główny czarny charakter sagi, istota zła do szpiku kości, w której nie ma ani odrobiny dobra, a jej głównym celem jest objęcie władzy nad światem. Historia jego życia i tajemnica nieprzyjemnego charakterku jest bardzo ciekawa, a przy okazji średnio przyjemna, bo pełna niegodziwości, mrocznych rytuałów, kazirodztwa, morderstw, i takich tam. Poza tym Tengel jest zasuszony, paskudny i brzydko pachnie.




DRACO MALFOY - Bohater, który jest przekonany o swojej wyższości nad innymi

Henryk VIII Tudor z... każdej powieści o dynastii Tudorów.




SYRIUSZ BLACK - Bohater, który jest wiernym przyjacielem

James Carstairs z Diabelskich Maszyn.




PETER PETTIGREW - Bohater zdrajca

[SPOILER] Maven z Czerwonej Królowej [KONIEC SPOILERA].




ALBUS DUMBLEDORE - Bohater, który jest dla innych autorytetem 

Niewskazanie w tym punkcie na Gandalfa wydaje się zbrodnią :D




FLEUR DELACOUR - Bohaterka, która jest typową kobietą

Hm, na początek przydałaby się definicja typowej kobiety. Bo nie wiem, czy chodzi o kobiecość samą w sobie, czy bycie tak zwaną paniusią. Pasuje mi tutaj Jessamine z Diabelskich Maszyn.




HAGRID - Bohater z niebezpiecznym hobby

Na początku miałam ciężki orzech do zgryzienia, ale teraz, gdy piszę te słowa, przyszło oślnienie. Shaun Mason (Przegląd Końca Świata) ! Tykanie zombie patykiem zdecydowanie jest niebezpiecznym hobby. Tylko nie jestem do końca pewna, czy dla Shauna, czy dla zombie...
Pasowałaby mi też tutaj Bella (Saga Zmierzch) i jej nekrofilio-zoofilia, ale zostanę jednak przy Shaunie, bo bardziej go lubię :)




LILY I JAMES POTTER - Ulubiona literacka para

Właśnie zdałam sobie sprawę, że chyba nie mam takiej pary. Oczywiście zdarza mi się lubić książkowe pary i im kibicować (albo kibicować, żeby ten nieudolny wątek miłosny już się skończył, zależy od książki), ale nie mam takiej, która jest moim ideałem. Nie chcę zostawiać tego punktu bez odpowiedzi, więc wskażę parę, którą polubiłam ostatnio - Cath i Levi (Fangirl).




Zdecydowanie za dobrze się bawię i jak dla mnie ten TAG mógłby być dłuższy :) Nominuję Marthę Oakiss i Maggie Rose Black, oraz każdego, kto ma ochotę dołączyć. Miłej zabawy!



piątek, 24 lipca 2015

Marry, Kiss, Cliff Book TAG




Hi, everyone!

'Marry, Kiss, Cliff' (czy też 'Marry, Kiss or Kill') jest zabawą, która polega na wytypowaniu trzech osób i zdecydowaniu, kogo chce się poślubić, kogo pocałować, a kogo zrzucić z klifu/zabić. Swego czasu lubiła się pojawiać w wywiadach lub na spotkaniach ze sławnymi osobami - zwykle wtedy proszono o wskazanie kolegów z planu czy drużyny. Pierwszy raz z książkową wersją tej gry spotkałam się u Marthy z secret-books, a całkiem niedawno grała w nią inna Marta, która to zainspirowała mnie do napisania tego posta wcześniej, niż planowałam :)





W tej wersji TAGu wybrałam 12 postaci męskich, które będę losować w 4 kolejkach - po 3 postacie na kolejkę - a następnie zdecyduje, kogo pocałuje, kogo zrzucę z klifu, a kto zostanie moim mężem.







LOSOWANIE 1


Thomas z "Więźnia Labiryntu" na pewno zostaje zrzucony z klifu. Za całokształt. Draculę ewetualnie mogę pocałować - zakładając, że będzie wyglądał jak Jonathan Rhys Meyers albo ten pan z "Dracula: Untold". Bilbo Baggins zostanie moim mężem i będziemy sobie razem mieszkać w jego norce, i przeżywać przygody z bandą krasnoludów :D



LOSOWANIE 2


Teraz jest odrobinę trudniej, chociaż... nie tak do końca. Peeta - jako najmniej lubiany z tej trójki - zostanie zrzucony z klifu. I tak pewnie na dole będzie czekać na niego Katniss, żeby go uratować. Gdybym poślubiła Henryka VIII, zostałabym królową Anglii, jednak prawdopodobnie prędzej czy później byśmy się porządnie pokłócili i skończyłabym pozbawiona głowy. Tak więc całuję Henryka, a Cztery zostaje moim mężem. Bo to Cztery.



LOSOWANIE 3


Jak się można łatwo domyślić, Joffrey Baratheon leci z klifu, i to już! Natomiast reszta... ciężki wybór. Geralt czy Legolas? Mogę poślubić obu? Ehh...
No dobrze. Pocałuję Geralta i niech rusza polować na potwory. Legolas i jego łuk zostanie moim mężem i będziemy sobie rządzić Mroczną Puszczą.



LOSOWANIE 4


Haha xD Serio?
Saurona zrzucam z klifu, chociaż trochę nie przemyślałam sprawy, bo nie wiem, czy można zrzucić z klfu kogoś, kto jest wielkim, płonącym okiem. Cóż... Damon zostaje moim mężem, bez dwóch zdań. A Draco, którego polubiłam po przeczytaniu "Księcia Półkrwi", dostanie całusa.






Fajnie było, ale chyba troszkę za szybko się skończyło. Mogłam wybrać większą liczbę bohaterów. Bo dwunastu facetów to za mało. A jakie byłyby Wasze wybory?


Trzymajcie się i miłego dnia!


czwartek, 2 lipca 2015

43# Recenzja: Bram Stoker - Dracula






Z NOTATEK LITTLE ANGEL

14 czerwca – „Dracula” to klasyk. Bram Stoker poznał najgłębsze lęki ludzi i uformował z nich postać nieśmiertelnego wampira. Nadał mu tożsamość. Imię. Włości. Historię naznaczoną krwią, cierpieniem i samotnością. Nasza historia zaczyna się w pewnym starym zamku w samym sercu Karpat. W Transylwanii…


15 czerwca – Jonathan Harker, młody prawnik z Anglii, przybywa w dzikie zastępy górskie wschodniej Europy, aby reprezentować swoją firmę w kontaktach handlowych z tamtejszym hrabią. Mężczyzna cieszy się podróżą, chociaż dziwne i pełne lęku zachowanie miejscowych zaczyna budzić w nim niepokój. Swoje przeżycia i przemyślenia skrupulatnie zapisuje w dzienniku. Oh, Jonathanie, Jonathanie. Widzę cię teraz z twarzą Keanu Reeves’a. Z jakiegoś powodu wydawałeś mi się mało twardym facetem. Takim zwyczajnym i jakby… zbyt prawym? Czy można być zbyt prawym?


16 czerwca – Młody Jonathan dociera na zamek hrabiego Draculi (nie bez wilczych przeszkód). Sam hrabia, człowiek starszy, wydaje mu się początkowo całkiem fascynującym osobnikiem. Jest tajemniczy i dość ekscentryczny, jednak nasz bohater odnosi się do niego zawsze z szacunkiem. Dziwne zasady panują na zamku hrabiego. I dziwne rzeczy dzieją się nocami. Sam hrabia nigdy nie jada razem z Jonathanem, rozmawia z nim tylko nocami, znika gdzieś na całe dnie, a niektóre tematy zdają się wyjątkowo go drażnić. Jonathan czuje coraz większy niepokój, który wkrótce przeradza się w autentyczne przerażenie, gdy mroczna tożsamość hrabiego wychodzi na jaw, a nasz bohater odkrywa, że stał się więźniem w jego zamku.  


17 czerwca – Czy można zaspoilerować książkę, która ma ponad sto lat? A dokładniej 128, jeśli dobrze liczę. Niezła staruszka. Czy może raczej staruszek? Czy można zaspoilerować klasyk, który teoretycznie każdy powinien znać, chociażby mgliście?


17 czerwca, południe – Cała powieść napisana jest w formie dziennika, prowadzonego przez jej głównych bohaterów . Tych stojących po stronie dobra. Powieść otwiera Dziennik Jonathana Harkera, później pojawiają się zapiski jego narzeczonej, Miny Murray, oraz jej przyjaciółki, Lucy Westenra. Dr Seward nagrywa swoje spostrzeżenia, później zostają one odsłuchane i spisane na maszynie. Profesor Van Helsing od czasu do czasu też wtrąca się ze swoją notatką, dzieje się to jednak rzadko. Oprócz tego pojawiają się też listy, telegramy, depesze… Całe mnóstwo słowa pisanego, które pozwala nam poznawać te pełne dramatyzmu wydarzenia.
Dzienniki są ostoją tej historii. A autor bardzo dobrze poradził sobie ze zmianą stylu w zależności od postaci, która daną rzecz „pisała”.


17 czerwca, wieczór – Profesor Van Helsing mówi jak mistrz Yoda. W mojej wyobraźni jego postać wygląda jak Szalonooki Moody z „Harry’ego Pottera”. Zdecydowanie wolę młodszą wersję Van Helsinga, którą wykreował Hugh Jackmann. Ale to odrębna historia.


18 czerwca – Podczas gdy jej narzeczony błąka się gdzieś po Karpatach, Mina Murray pozostaje w Anglii, niecierpliwie oczekując jego powrotu. Wymienia w tym czasie listy ze swoją bliską przyjaciółką – Lucy – która należy do nieco bogatszej części społeczeństwa. Lucy wspomina Minie o swoich trzech zalotnikach – doktorze Sewardzie (który jest psychiatrą), Arturze Holmwoodzie (lord) oraz Quincey’u Morrisie (przybysz z Teksasu). Historia Lucy jest niezwykle istotna dla całej sprawy. Pewnej nocy dzieje się coś dziwnego. Lucy, której zdarza się lunatykować, wychodzi z domu i pomyka przez miasto na cmentarz. Od krzywdy i upokorzenia ratuje ją Mina, która akurat przebywa wtedy u niej. I chociaż w zasadzie nie stało się nic złego, Lucy dość szybko podupada na zdrowiu. Robi się coraz bledsza, słabsza, smutniejsza. Miny już wtedy z nią nie ma, są za to zalotnicy, którzy za wszelką cenę pragną ocalić jej życie. Dr Seward wzywa swojego przyjaciela i nauczyciela, profesora Van Helsinga, aby służył wiedzą i doświadczeniem. W ten sposób gromadzi się większa część głównej drużyny, której przyjdzie się zmierzyć z Draculą.


18 czerwca, wieczorem – Tak, Dracula przybywa do Londynu. I nie, słońce raczej nie spala go na popiół. Jest za to mnóstwo innych reguł, które rządzą jego życiem wampira, a które są bardziej uciążliwe, niż mogłoby się wydawać. Na przykład przeszkoda w postaci płynącej wody. Albo konieczność zostania zaproszonym, żeby móc wejść do danego domu. Są też inne, świadczące o jego potędze. O tym, jak trudno będzie go pokonać. Czy w ogóle można go pokonać?


19 czerwca – Dzienniki są niezwykle istotne. Cała grupa ciągle czyta własne dzienniki i dzieli się swoimi przemyśleniami, potem je przepisuje i znowu czyta. Pełne zaufanie.


19 czerwca, później – „Dracula” zawsze kojarzył mi się z wątkiem miłosnym. To znaczy – oprócz wampirów, Transylwanii, nazwiska Harker i Van Helsinga. Wszystkie produkcje czy inne twory oparte na historii Stokera lub prawdziwej historii prawdziwego Vlada Tepesa zakładają wątek miłosny. Pomiędzy Miną i Draculą. Pewne przyciąganie, erotyczne napięcie i współczucie Miny wobec potworności życia, jakie prowadzić musi Dracula. Mina zwykle ma być reinkarnacją dawnej, wielkiej miłości Draculi, która zginęła zamordowana/popełniła samobójstwo skacząc z rozpaczy z wysokiej skały. A tymczasem u Stokera wcale tego nie ma. Owszem, Mina czuje litość wobec tego, że dusza Draculi przez tyle lat uwięziona jest w ciele potwora i musi zabijać, by żyć, jednak nie ma tam żadnej damsko-męskiej relacji.


19/20 czerwca, noc – Cała anty-Draculowa grupa ma do siebie zaufanie. Mina jest tam jedyną kobietą, tak dobrą, słodką i niewinną, a jednocześnie silną, że budzi w otaczających ją mężczyznach same pozytywne uczucia. Mają potrzebę chronienia jej i jej duszy przed ciemnością Draculi. Stoker wykreował świat czarno-biały, gdzie wyraźnie widać, kto jest dobry, a kto zły (nie licząc „cywili”, którzy po prostu są). Przedstawicielami światła są Mina, Jonathan, dr Seward, Van Helsing, Quincey, Artur Holmwood, Lucy, natomiast w opozycji do nich staje Dracula – wieczny mrok, zło i nieszczęście. Oczywiście, można rozbić to na mniejsze części i analizować poszczególne cechy każdego z bohaterów, wtedy na pewno nie wyszedłby czarno-biały obraz, nie jest to jednak potrzebne, bo też nie o to chodzi w tej powieści. Ta powieść to nie walka ludzi z wampirem. To walka ludzi, którzy dzięki miłości, dobru w sercu, wzajemnemu zaufaniu i współpracy próbują pokonać to, co na świecie złe i niewłaściwe. Pokonać to, czego ludzkość od zawsze się bała. Wampiryzm jest metaforą diabła, zła, ciemności i grzechu, które opętują duszę człowieka, więżą ją, nie pozwalając zaznać wiecznego odpoczynku i zmuszają do krzywdzenia innych istot. Wampiryzm jest więzieniem dla wampirów.


20 czerwca – Nie pamiętam już, ile czasu minęło, odkąd w mojej głowie zaświtała myśl, że chcę przeczytać „Draculę”. Znałam tę historię na wylot, znałam w różnych wersjach i różnych formach, a mimo to potrafiła mnie zaskoczyć i była naprawdę wspaniałą przygodą.
Szkoda, że to już koniec.
A może…?
 

 
  

  Bram Stoker, Dracula, Wydawnictwo Vesper, 428 stron  







DRACULA

1.Dracula (Bram Stoker)  II  2.Dracula: Nieumarły (Dacre Stoker, Ian Holt)







 

sobota, 27 czerwca 2015

42# Recenzja: Victoria Aveyard - Czerwona Królowa





Świat, w którym żyje Mare jest podzielony według krwi.
Ludzie z krwią koloru srebra – Srebrni – są rasą panów. To oni sprawują rządy i gromadzą bogactwa, mają piękne domy i grono sług.  A także pewne specjalne zdolności. Mogą panować nad płomieniami, wodą, żelazem, naturą, umysłem… Jest tego cały wachlarz i w zasadzie tylko to czyni ich tak wyjątkowymi. Wydają się być kolejnym szczeblem na drabinie ewolucji.
Ludki z krwią zwyczajnego koloru – Czerwoni – są tymi, którzy służą. Podlegają licznym ograniczeniom, zazwyczaj cierpią głód i biedę, żyją w strachu i poniżeniu. Jeśli do ukończenia pewnego wieku nie znajdą sobie pracy, zostają zmuszeni do służby wojskowej i giną gdzieś na froncie, z dala od rodziny w bezsensownej wojnie Srebrnych.

Mare wie, że to właśnie wojsko jest jej przyszłością. Nie ma pracy, nie uczy się u żadnego rzemieślnika, nie jest tak utalentowana, jak jej młodsza siostra. Jedyne, co potrafi robić dobrze, to okradać innych. I w zasadzie pogodziła się już ze swym ciężkim losem, jednak gdy Kilorn, jej najlepszy przyjaciel, nagle traci pracę i jemu też zaczyna grozić widmo wojny, postanawia zawalczyć o inną przyszłość.

Lepsza przyszłość drogo kosztuje i Mare prawie traci nadzieję na ratunek dla Kilorna. Mimo to postanawia spróbować i nocą zaczyna okradać klientów pewnej pobliskiej gospody. Pieniędzy nie ma dużo, bo klienci to Czerwoni, a Czerwoni z reguły są biedni i Mare wcale nie czuje się dobrze z tym, co robi. W pewnym momencie zostaje przyłapana przez pewnego młodzieńca przedstawiającego się imieniem Cal, który zamiast  zgłosić jej występek władzom, postanawia uciąć sobie z nią pogawędkę o zatrudnieniu i niesprawiedliwości życia.

Trochę później nasza bohaterka dostaje pracę służącej na dworze króla i sama nie może uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Jest przekonana, że to Cal wstawił się za nią i pragnie go odszukać, aby mu podziękować. I wszystko byłoby w końcu pięknie i ładnie, gdyby nie pewne wypadki związane z wyborem królewskiej narzeczonej i zderzeniem z polem siłowym, które wywracają życie Mare do góry nogami.

Dziewczyna musi stać się kimś, kim nigdy nie chciała być i przebywać wśród ludzi, którzy są jej wrogami. Jeden fałszywy krok, jedno małe potknięcie, a zemsta Srebrnej królowej nie ominie żadnej bliskiej jej osoby.

Przyszłość Mare okazuje się jeszcze bardziej niepewna, zabarwiona czerwonym świtem i pełna… błyskawic.



Gdy pierwszy raz zobaczyłam „Czerwoną królową” na żywo, byłam pod ogromnym wrażeniem tego, jak pięknie została wydana ta książka. Stwierdziłam, że koniecznie muszę mieć ją na półce i na pewno kiedyś będę miała, bo na razie posiadam tylko wersję elektroniczną.

Samą historię można w zasadzie pochłonąć na jednym wdechu. Ciągle coś się dzieje, nie wiadomo, jak to wszystko się skończy, można mieć pewne przypuszczenia , ale potem i tak okazuje się, że dzieje się zupełnie inaczej. Nieprzewidywalność i niepewność to ogromne plusy tej powieści.

Jeśli ktoś miał już do czynienia z serią „Selekcja” Kiery Cass, może na początku dostrzec pewne podobieństwa. Jest biedna dziewczyna z ludu, która nagle dostaje się do pałacu, jest przystojny następca tronu, jest para królewska, która nienawidzi głównej bohaterki, są rywalki, które też za nią nie przepadają, a nawet „konkurs” o rękę księcia i rebelianci, chcący obalić rząd.

Niby podobnie, ale jednak „Czerwona Królowa” to zupełnie inna bajka i tylko na początku dostrzegałam te podobieństwa. Przede wszystkim została świetnie napisana i dopracowana w każdym szczególe. Pod względem stylistycznym bije „Selekcję” na głowę. W kategorii „bohaterowie” również.

Nie znajdziemy tutaj czarno-białych postaci. Każdy ma jakieś grzeszki na sumieniu, każdy może niespodziewanie okazać się pomocny. No dobra, może nie królowa. Chociaż… Przedstawiona jest trochę jak Zła Królowa, jednak jeśli przyjrzeć się jej bliżej, można dostrzec, że kocha swojego syna i wcale nie zachowuje się inaczej, jak wiele innych kobiet żyjących na dworach w świecie rzeczywistym. To, co robi nie jest specjalnie szokujące, jeśli przypomnimy sobie, co potrafiły wyprawiać kobiety, aby zdobyć władzę.

Mare natomiast to bardzo fajna osóbka. Zdecydowanie zdobyła moją sympatię. Jest… z jednej strony bardzo zwyczajna, a z drugiej taka niezwykła. Każda z nas mogłaby się z nią utożsamić, bo została tak wykreowana, że z całym swoim charakterem jest bardzo ludzka. Potrafi wykazać się odwagą, ale odczuwa też strach, smutek, ból i podejmuje złe decyzje. To nie jest bohaterka ideał – to dziewczyna taka jak my.

Mamy pałac, mamy Kopciuszka i Złą Królową, jest książę, a w zasadzie dwóch książąt, jest przyjaciel z ludu – musi więc być trójkąt miłosny. Albo czworokąt. Otóż sprawa wcale nie jest taka prosta.
[spoiler] Są trzy osoby, między którymi widać wyraźnie napięcie, jednak tak naprawdę tylko jedna kocha, więc nie można tego nazwać trójkątem [koniec spoilera].

Wbrew pozorom główny wątek  „Czerwonej Królowej” to wcale nie miłosna historia na bazie Kopciuszka. Główny wątek to walka pomiędzy Czerwonymi i Srebrnymi, to pojawienie się buntowników – Czerwonej Gwardii – którzy chcą podnieść swoją rasę z klęczek i obalić niesprawiedliwe rządy tych, którzy są uważani za bogów.


 

Mogłabym tę książkę zrecenzować i streścić jednym zdaniem, zamiast pisać długie poematy.

„Każdy może zdradzić każdego”.

I tyle. Tyle by wystarczyło.

Nie ufajcie nikomu.

PS: Mam wrażenie, że ta recenzja zawiera wszystko, oprócz najważniejszego zdania – „Tak, bardzo mi się podobało”.




CZERWONA KRÓLOWA

1.Czerwona Królowa  Il  2.Glass Sword  II  3.?